piątek, 19 lipca 2024

Demokraci w panice po debacie z udziałem Bidena i Trumpa

"Nie ma możliwości obrócenia tego w dobre światło. Jego występ był dyskwalifikujący"

Demokraci w panice po debacie z udziałem Bidena i Trumpa
Prezydent USA Joe Biden i były prezydent USA i republikański kandydat na prezydenta Donald Trump biorą udział w pierwszej debacie prezydenckiej w wyborach w 2024 r. w studio CNN w Atlancie w stanie Georgia, 27 czerwca 2024 r.fot. Andrew CABALLERO-REYNOLDS/AFP

Czwartkowa debata prezydencka między Joe Bidenem a Donaldem Trumpem wywołała szok i niedowierzanie w szeregach Partii Demokratycznej.

Występ 81-letniego prezydenta, który miał rozwiać wątpliwości dotyczące jego wieku i sprawności intelektualnej, przyniósł efekt odwrotny od zamierzonego i skłonił niektórych strategów do rozważania zastąpienia go jako kandydata partii w nadchodzących wyborach prezydenckich.

Biden, wyraźnie zmagający się z przeziębieniem, sprawiał wrażenie zagubionego i chaotycznego. Kilkukrotnie gubił wątek wypowiedzi, popełniał błędy, a w pewnym momencie całkowicie zapomniał, co chciał powiedzieć.

"Reforma podatkowa stworzy pieniądze na wzmocnienie naszego systemu zdrowotnego, zapewniając, że każdy, absolutnie każdy będzie uprawniony do tego, co udało mi się zrobić z COVID, przepraszam, zajmując się wszystkim, co musieliśmy zrobić z..." - zaczął Biden, po czym zamilkł na chwilę. "W końcu pokonaliśmy opiekę zdrowotną (red. świadczenie Medicare)" – dodał po chwili, próbując ratować sytuację.

Trump, który sam nie ustrzegł się powtarzania kłamstw i wprowadzania w błąd opinii publicznej, bezlitośnie wykorzystał potknięcie rywala. "Naprawdę nie wiem, co powiedział na końcu tego zdania. Nie sądzę, że nawet on wie, co powiedział” – skomentował z sarkazmem.

Występ Bidena spotkał się z miażdżącą krytyką ze strony ekspertów i komentatorów politycznych.

"Nie ma możliwości obrócenia tego w dobre światło. Jego występ był dyskwalifikujący" - ocenił jeden z demokratycznych strategów, który pracował przy kampanii Bidena w 2020 roku.

"Będą dyskusje na temat tego, czy powinien kontynuować” - przyznał David Axelrod, były strateg Baracka Obamy, w rozmowie z CNN.

Pracownik Kongresu, pracujący dla jednego z demokratycznych senatorów, potwierdził narastającą panikę w szeregach partii. "Mój szef siedzi z innymi członkami frontowej linii i panikuje. Zaraz zacznie się demokratyczne płaczliwe narzekanie" - zdradził.

Wśród demokratycznych strategów pojawiają się głosy, że partia powinna rozważyć zastąpienie Bidena innym kandydatem. Pojawiają się sugestie, aby wykorzystać mechanizm tzw. "brokered convention" podczas sierpniowej Konwencji Narodowej Demokratów, co pozwoliłoby na zmianę lidera partii.

"Spodziewam się, że zbiórki pieniędzy zamarzną. Pieniądze podążają za entuzjazmem" - zauważył jeden ze strategów. "Jak można z pełną powagą mówić 'Wpłać pieniądze, aby wybrać Joe'a'?" - dodał retorycznie.

Szefowa kampanii Bidena, Jen O'Malley Dillon, starała się zachować twarz, przekonując, że wyborcy powinni skupić się na treści debaty, a nie na formie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że czwartkowa debata może okazać się punktem zwrotnym w kampanii prezydenckiej, który przekreśli szanse Bidena na reelekcję.

"Trump jest Trumpem, każde jego słowo to bzdura. Ale Biden brzmi staro. I zagubiono. I to będzie miało większe znaczenie niż cokolwiek innego. Jak dotąd, to absolutny koszmar dla Bidena" - podsumował Joe Walsh, były republikański kongresmen, który w 2020 roku sam ubiegał się o fotel prezydenta.