piątek, 19 lipca 2024

Koniec ery konserwatystów? Wszystko wskazuje na zwycięstwo Partii Pracy

Brytyjczycy udają się dziś do urn, aby zdecydować, kto pokieruje krajem przez kolejne lata. Po 14 latach rządów konserwatystów, sondaże nie pozostawiają złudzeń – Partia Pracy z Keirem Starmerem na czele ma ogromne szanse na zwycięstwo.

Koniec ery konserwatystów? Wszystko wskazuje na zwycięstwo Partii Pracy
Premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak i jego małżonka zmierzający w stronę lokalu wyborczego, 4 lipca 2024 r.fot. Rishi Sunak/X

Brytyjczycy udają się dziś do urn, aby zdecydować, kto pokieruje krajem przez kolejne lata. Po 14 latach rządów konserwatystów, sondaże nie pozostawiają złudzeń – Partia Pracy z Keirem Starmerem na czele ma ogromne szanse na zwycięstwo.

Premier Rishi Sunak zaryzykował, ogłaszając wcześniejsze wybory, licząc na poprawę nastrojów po ustabilizowaniu się sytuacji gospodarczej. Niestety dla niego, fatalne notowania Partii Konserwatywnej, nadszarpniętej aferami i skandalami, nie uległy zmianie.

Lokale wyborcze otwarte zostaną o 7:00 czasu lokalnego. Brytyjczycy wybiorą 650 posłów do Izby Gmin. Zdobycie minimum 326 mandatów gwarantuje samodzielne rządy.

Prawie wszystkie sondaże przewidywały porażkę konserwatystów. Partia Pracy od końca 2021 roku utrzymuje znaczną przewagę, sięgającą nawet 20 punktów procentowych. Co ciekawe, niektóre prognozy umieszczają konserwatystów nawet za Liberalnymi Demokratami.

Badanie YouGov wskazuje, że Partia Pracy może liczyć na 431 mandatów, podczas gdy konserwatyści tylko na 102. Dla porównania, w 2019 roku zdobyli 365 miejsc w Izbie Gmin.

Na niekorzyść konserwatystów działa zmęczenie ich rządami. Społeczeństwo ma dość afer, takich jak "partygate", chaotycznych zmian na stanowisku premiera i problemów gospodarczych.

Partia Pracy skupia się na potrzebie zmian, obiecując poprawę sytuacji gospodarczej i warunków życia obywateli. "Priorytetem mojego rządu będzie rozwój gospodarki" – deklarował Keir Starmer.

Sunak starał się przekonać wyborców, że gospodarka wraca na właściwe tory i nie można ryzykować zmiany władzy. Podkreślał zasługi konserwatystów, mówiąc: "To lepsze miejsce do życia niż w 2010 roku". Obiecał także obniżki podatków w przypadku wygranej.

Jednym z głównych tematów kampanii była migracja. Sunak atakował Partię Pracy za brak planu ograniczenia imigracji. Zapowiedział, że deportacje do Rwandy ruszą w lipcu, "ale tylko jeśli będę waszym premierem". Starmer ripostował, że to właśnie rządy konserwatystów odpowiadają za rekordowo wysoką imigrację.

Pojawiają się spekulacje, że Rishi Sunak może stracić mandat w swoim okręgu wyborczym. "Guardian" podaje, że premier obawia się porażki, choć jego współpracownicy temu zaprzeczają. Jeśli plotki się potwierdzą, Sunak będzie pierwszym w historii urzędującym premierem, który nie uzyskał reelekcji.

Keir Starmer, były prawnik broniący praw człowieka, jest postrzegany jako pragmatyczny i skoncentrowany na rozwiązywaniu problemów. Odsunął na bok skrajnie lewicowe skrzydło Partii Pracy i cieszy się opinią rzeczowego i poważnego polityka. Jego przeciwnicy zarzucają mu jednak brak charyzmy i jasnej wizji dla kraju.

Dzisiejsze wybory to dla Wielkiej Brytanii ważny moment. Jeśli sondaże się potwierdzą, kraj czeka po 14 latach zmiana władzy i początek ery rządów Partii Pracy z Keirem Starmerem na czele.