piątek, 19 lipca 2024

Tusk interweniuje w sprawie niemieckiego incydentu z migrantami na polskiej granicy

Premier Donald Tusk zapowiedział rozmowę z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem w sprawie incydentu na granicy.

Tusk interweniuje w sprawie niemieckiego incydentu z migrantami na polskiej granicy
fot. Krystian Maj/KPRM

Premier Donald Tusk zapowiedział rozmowę z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem w sprawie incydentu na granicy. W piątek w miejscowości Osinów Dolny, położonej w województwie zachodniopomorskim, doszło do sytuacji, w której niemiecka policja przekroczyła granicę z Polską i pozostawiła na polskim terytorium rodzinę migrantów.

Według świadków zdarzenia, niemiecki radiowóz przewiózł cudzoziemców przez granicę, po czym funkcjonariusze wysadzili dwoje dorosłych i trójkę dzieci i odjechali. Rodzina migrantów, pozostawiona sama sobie, wkrótce oddaliła się w nieznanym kierunku. Na miejsce przybyła polska policja oraz straż graniczna, które zostały poinformowane o incydencie.

Premier Tusk, za pośrednictwem mediów społecznościowych, poinformował o planowanej rozmowie z kanclerzem Scholzem. "Będę za chwilę rozmawiał z kanclerzem Scholzem o niedopuszczalnym incydencie z udziałem niemieckiej policji i rodziny migrantów po naszej stronie granicy" - napisał Tusk. "Sprawa musi być szczegółowo wyjaśniona" - dodał.

Aktualnie incydentem zajmuje się Morski Oddział Straży Granicznej (MOSG). Rzecznik MOSG, Tadeusz Gruchalla-Wensierski, poinformował, że polska strona zwróciła się do niemieckiej policji z prośbą o wyjaśnienie incydentu i oczekuje na odpowiedź. Również rzecznik koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, potwierdził, że działania niemieckiej policji naruszyły obowiązujące procedury.

Według doniesień medialnych, niemiecka policja twierdzi, że rodzina migrantów z Afganistanu przekroczyła granicę niemiecką 14 czerwca bez wymaganych zezwoleń i nie złożyła wniosku o azyl. Po sprawdzeniu ich statusu prawnego, migranci mieli zostać odesłani do Polski, gdzie rzekomo toczyło się postępowanie azylowe.

Niemiecka strona tłumaczy, że ich celem było uniknięcie długotrwałego przetrzymywania rodziny, co jednak spotkało się z krytyką ze strony polskich służb granicznych. Tadeusz Gruchalla-Wensierski, rzecznik MOSG, skomentował te wyjaśnienia jako "nierzeczowe, nielogiczne i prawdopodobnie niemające nic wspólnego z rzeczywistością".