piątek, 19 lipca 2024

Reportaż

Miliony na loty, a Ziemia płonie: Kto odpowie za klimatyczną hipokryzję władzy?

W dobie narastającego kryzysu klimatycznego i coraz głośniejszych apeli o ograniczenie emisji, trudno przejść obojętnie obok danych dotyczących lotów krajowych posłów na Sejm RP X kadencji.

Miliony na loty, a Ziemia płonie: Kto odpowie za klimatyczną hipokryzję władzy?
Boeing 787-9 Dreamliner PLL LOT w malowaniu "Dumni z Niepodległości Polski" podchodzący do lądowania na lotnisku im. Johna F. Kennedy'ego w Nowym Jorku.fot. Adam Moreira/Wikimedia Commons

W dobie narastającego kryzysu klimatycznego i coraz głośniejszych apeli o ograniczenie emisji, trudno przejść obojętnie obok danych dotyczących lotów krajowych posłów na Sejm RP X kadencji. Raport Kancelarii Sejmu z 27 czerwca 2024 roku, udostępniony na wniosek o informację publiczną redakcji Informowani, ujawnia skalę tych podróży i stawia pod znakiem zapytania rzeczywiste zaangażowanie polityków w walkę o przyszłość naszej planety. Dokument ten to nie tylko lista wydatków, ale przede wszystkim świadectwo pewnej hipokryzji, obnażające przepaść między deklaracjami a czynami. Podczas gdy rząd chwali się inwestycjami w Centralny Port Komunikacyjny i zachęca obywateli do wybierania ekologicznych rozwiązań, raport Kancelarii Sejmu ujawnia skandaliczną skalę podróży lotniczych posłów.

W okresie od początku kadencji do 31 maja 2024 roku, odbyli oni aż 5831 lotów krajowych, generując koszty rzędu ponad 4,2 miliona złotych. To kwota, która sama w sobie budzi kontrowersje, zwłaszcza w kontekście ogromnych nakładów finansowych przeznaczanych na rozwój przyjaznych środowisku środków transportu, takich jak Centralny Port Komunikacyjny. Trudno bowiem uzasadnić inwestowanie miliardów w kolej, jeśli osoby pełniące funkcje publiczne nadal preferują podróże samolotem, generując znacznie większą emisję szkodliwych substancji. Czyż nie powinni właśnie oni dawać przykładu i promować ekologiczne rozwiązania w praktyce?

Warto w tym miejscu przywołać dane dotyczące emisji CO2 generowanej przez transport lotniczy. Średnia emisja CO2 na pasażera w przypadku lotu krajowego w Polsce to około 0,2 kg CO2 na kilometr. Biorąc pod uwagę, że średnia odległość lotu krajowego w Polsce to około 500 km, średnia emisja CO2 na jeden lot krajowy posła wynosi 100 kg CO2. Oznacza to, że 5831 lotów krajowych posłów wygenerowało łącznie około 583 ton CO2. Dla porównania, przeciętny Polak generuje rocznie około 8 ton CO2. Oznacza to, że loty krajowe posłów w ciągu zaledwie 8 miesięcy wygenerowały tyle CO2, ile rocznie produkuje ponad 70 Polaków.

W obliczu dostępnych danych, postawa polskich parlamentarzystów wydaje się być szczególnie nieodpowiedzialna, zwłaszcza w kontekście zobowiązań podjętych w ramach Porozumienia Paryskiego. Dokument ten, ratyfikowany przez Polskę, zakłada przecież ograniczenie globalnego ocieplenia do wartości znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza, a najlepiej do 1,5 stopnia. Tymczasem, jak wskazują słowa Sekretarza Generalnego ONZ, Antonio Guterresa, maj 2024 roku przyniósł rekordowo wysokie temperatury, stając się 12. z rzędu miesiącem z takim wynikiem. Guterres ostrzega, że prawdopodobieństwo przekroczenia progu ocieplenia klimatu o 1,5 stopnia Celsjusza w ciągu najbliższych pięciu lat wynosi aż 80%. W świetle tych informacji i dobrowolnie przyjętych zobowiązań, nonszalancja w kwestii emisji CO2, jaką prezentują polscy parlamentarzyści, jawi się jako skrajnie nieodpowiedzialna i krótkowzroczna.

Na czele rankingu posłów-frequent fliers znajdują się Robert Dowhan (87 lotów), Borys Budka i Jarosław Wałęsa (po 72 loty) oraz Jacek Karnowski (73 loty). Koszty ich podróży wahają się od 52 954,56 zł do 63 986,76 zł. Na piątym miejscu względem ilości odbytych lotów znalazł się Marek Sowa, który z transportu lotniczego skorzystał 58 razy, a koszt jego podróży wyniósł podatników 42 657,84 zł. Warto zauważyć, że wszystkie pięć osób na liście posłów latających najczęściej w kraju, według danych Kancelarii Sejmu, pochodzi z list Koalicji Obywatelskiej PO .N iPL Zieloni.

Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do polityków znajdujących się na liście pięciu najczęściej latających posłów, jednak do chwili publikacji reportażu nie otrzymaliśmy stosownych odpowiedzi.

O ile w niektórych przypadkach można by doszukiwać się uzasadnienia dla tak częstych podróży lotniczych, trudno nie zauważyć, że wiele z tych lotów pokonywało trasy obsługiwane przez szybkie i komfortowe połączenia kolejowe. Czy w dobie rozwoju transportu szynowego i apeli o ograniczenie emisji CO2 tak częste korzystanie z samolotów jest naprawdę konieczne?

Analizując częstotliwość lotów krajowych posłów, warto przyjrzeć się siatce połączeń oferowanych przez PLL LOT, głównego przewoźnika lotniczego w Polsce. Z Warszawy regularnie odbywają się loty do takich miast jak: Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice, Kraków, Lublin, Olsztyn-Mazury, Poznań, Rzeszów, Szczecin, Wrocław oraz Zielona Góra. Warto jednak zaznaczyć, że na wszystkich tych trasach istnieją również dobrze rozwinięte połączenia kolejowe, oferujące szybkie i komfortowe podróże. Co więcej, czas przejazdu pociągiem na niektórych odcinkach bywa porównywalny, a nawet krótszy niż w przypadku podróży samolotem, jeśli uwzględnić czas potrzebny na dotarcie na lotnisko, odprawę i kontrolę bezpieczeństwa.

Raport Kancelarii Sejmu z 27 czerwca 2024 roku koncentruje się wyłącznie na przelotach krajowych posłów na Sejm RP X kadencji. Dane te obejmują loty wewnątrz Polski, pomijając podróże międzynarodowe.

W odpowiedzi na pytania dotyczące transportu lotniczego i jego wpływu na środowisko, Platforma Obywatelska przyznała, że transport lotniczy jest wciąż niezbędny w podróżach międzynarodowych i na duże odległości.

"Dostrzegamy problemy środowiskowe związane z transportem lotniczym w zakresie emisji CO2, dlatego też w Parlamencie Europejskim europosłowie Koalicji Obywatelskiej poparli nowelizację unijnych przepisów o handlu emisjami (ETS) dotyczące lotnictwa, które zakładają zwiększenie udziału lotnictwa w wysiłku redukcyjnym Unii Europejskiej" – czytamy w odpowiedzi. Partia podkreśla, że najbardziej ekologicznym środkiem transportu jest kolej i to kolej trzeba rozwijać tak w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej, w tym połączenia międzynarodowe, by stworzyć realną alternatywę do podróży samolotem.

Platforma Obywatelska przyznaje, że nie prowadzi działań mających na celu bezpośrednie ograniczenie emisji CO2 z podróży lotniczych swoich członków. Decyzje o wyborze środka transportu pozostawiają posłom i senatorom, według ich potrzeb i uznania. "Wśród 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej w kwestii zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska wyróżnione zostały rozdziały środowisko i energetyka, które wskazują nasze priorytety w zakresie zrównoważonego rozwoju. Priorytety te dotyczą głównie ochrony lasów oraz rozwoju odnawialnych źródeł energii" – podkreśla partia.

Platforma Obywatelska wyjaśnia, że decyzja o wyborze środka transportu należy wyłącznie do posła lub senatora, którzy dokonują go według swoich potrzeb i uznania.

Polska 2050 Szymona Hołowni również odpowiedziała na pytania redakcji Informowani dotyczące transportu lotniczego i jego wpływu na środowisko. Partia popiera postulaty zrównoważonego transportu lotniczego, zwłaszcza działania zmierzające do zastępowania lotów na krótkich trasach zbiorowym i towarowym transportem kolejowym. "Loty średniodystansowe należałoby zastępować kolejami wysokich prędkości" – czytamy w odpowiedzi. Partia dostrzega także negatywne skutki oddziaływania samych portów lotniczych na środowisko naturalne, znacząco wpływających na lokalną faunę i florę.

Podstawowym elementem ograniczenia emisji CO2 pochodzących z lotnictwa pasażerskiego jest tworzony przez rząd program rozwoju kolei wysokich prędkości, zakładający rozwój istniejących lotnisk w kierunku rozładowania zatłoczenia, a także budowy nowego portu lotniczego (CPK), usprawniający i poprawiający koordynację sieci połączeń lotniczych na średnich i dalekich dystansach.

"Wartości ekologiczne i proklimatyczne są sztandarowymi postulatami partii Polska 2050 Szymona Hołowni. Uważamy, że transformacja klimatyczna musi być sprawiedliwa społecznie, a koszty jej przeprowadzenia nie powinny dotknąć osób najuboższych" – wyjaśnia partia. Priorytety Polski 2050 obejmują energetykę, ciepłownictwo, przemysł i rolnictwo, a także ograniczenie emisji i ochronę lasów oraz terenów podmokłych. Polska 2050 wyjaśnia, że środek transportu wybierany jest z uwzględnieniem specyfiki podróży, przy czym preferowane jest wybieranie transportu bardziej przyjaznego dla środowiska.

Niestety, nie wszystkie ugrupowania polityczne zdecydowały się odnieść do stawianych w artykule pytań dotyczących lotów krajowych swoich przedstawicieli. O ile Platforma Obywatelska i Polska 2050 Szymona Hołowni przedstawiły swoje stanowisko w tej sprawie, o tyle pozostałe partie reprezentowane w Sejmie, pomimo próśb o komentarz, nie udzieliły odpowiedzi do momentu publikacji tego tekstu.

Raport Kancelarii Sejmu z 27 czerwca 2024 roku nie pozostawia złudzeń – posłowie chętnie i często korzystają z samolotów, nawet na trasach krajowych. W okresie od początku kadencji do 31 maja 2024 roku odbyli oni aż 5831 lotów wewnątrz Polski, generując koszty rzędu ponad 4,2 miliona złotych. Ta liczba robi wrażenie, zwłaszcza w kontekście rozbudowy sieci szybkich połączeń kolejowych. Czyżby komfort i oszczędność czasu były ważniejsze od dbałości o środowisko, o którą tak często apelują sami politycy? Wątpliwości budzi fakt, że wiele z tych lotów odbywało się na trasach obsługiwanych przez szybkie i komfortowe połączenia kolejowe. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w dobie kryzysu klimatycznego częste podróże lotnicze na krótkich dystansach, możliwe do pokonania w inny, bardziej ekologiczny sposób, są trudne do uzasadnienia i stoją w sprzeczności z deklaracjami o trosce o planetę.

Dane te budzą poważne pytania o transparentność i odpowiedzialność osób pełniących funkcje publiczne. Czy politycy, którzy tak chętnie rozmawiają o zielonej transformacji i trosce o klimat, nie powinni bardziej rozważnie planować swoich podróży? Czy nie należałoby wprowadzić bardziej restrykcyjnych zasad dotyczących lotów krajowych dla parlamentarzystów, promując wykorzystanie pociągów lub innych, przyjaznych środowisku alternatyw?

Konieczna jest publiczna dyskusja na temat etyki i odpowiedzialności w życiu publicznym, a także o wpływie indywidualnych wyborów na stan środowiska. W przeciwnym razie grozi nam scenariusz, w którym za zielone obietnice przyjdzie nam zapłacić cenę znacznie wyższą niż kilka milionów złotych.

Czy te wszystkie obostrzenia dotyczące stref czystego transportu, nowe, frustrujące nakrętki na butelkach i inne "ekologiczne" utrudnienia, którymi karmią nas politycy, mają w istocie służyć ochronie naszej planety? Czy może raczej mają odwrócić uwagę od faktu, że to sami decydenci zdają się lekceważyć problem, podczas gdy my, zwykli śmiertelnicy, ponosimy koszty ich hipokryzji? Podczas gdy my jesteśmy zachęcani do przesiadki na rower i segregowania śmieci, elity polityczne beztrosko latają samolotami, emitując tony CO2. Trudno oprzeć się wrażeniu, że żyjemy w rzeczywistości dwubiegunowej, w której obowiązują dwa zestawy zasad – jeden dla rządzących, a drugi dla rządzonych.